Skip to main content

Server-side tracking: co to jest, co daje i kiedy warto go wdrożyć?

Server-side tracking nie tworzy nowych użytkowników ani konwersji. Ogranicza za to część strat pomiaru, które powstają po stronie przeglądarki.

Gdy blokery lub mechanizmy ochrony prywatności utrudniają standardowe zbieranie danych, poprawnie wdrożony SST doprowadza do analityki część sygnałów, które inaczej mogłyby zostać utracone. Dzięki temu firma ma pełniejszy materiał do analizy ścieżki użytkownika, CRO i optymalizacji kampanii.

Nie oznacza to jednak kompletnego pomiaru. Server-side tracking nie omija zgody użytkownika, nie naprawia źle skonfigurowanej analityki i nie gwarantuje poprawy wyników kampanii. Jego wartość zależy od całej architektury pomiaru oraz od tego, jak firma wykorzystuje zebrane dane.

Czym jest server-side tracking?

Server-side tracking, nazywany również server-side taggingiem lub SST, to model pomiaru, w którym dane nie są wysyłane wyłącznie bezpośrednio z przeglądarki do Google Analytics, Google Ads, Meta i innych platform.

Najpierw trafiają do kontrolowanego punktu odbioru po stronie serwera. Dopiero tam mogą zostać sprawdzone, uporządkowane, uzupełnione, ograniczone i przekazane do wybranych narzędzi.

W standardowym pomiarze client-side przepływ wygląda najczęściej tak:

  1. przeglądarka użytkownika
  2. platforma analityczna lub reklamowa

W modelu server-side pojawia się dodatkowa warstwa:

  1. przeglądarka lub system firmy
  2. infrastruktura server-side
  3. platformy analityczne i reklamowe

Google opisuje kontener serwerowy jako warstwę pośrednią pomiędzy użytkownikiem a dostawcami technologii marketingowych. Pozwala ona kontrolować dane przed ich dalszym wysłaniem, między innymi poprzez ich walidację, anonimizację, modyfikację lub zablokowanie. Zobacz dokumentację Google dotyczącą server-side taggingu.

SST nie oznacza więc, że przeglądarka przestaje uczestniczyć w pomiarze. W większości wdrożeń nadal rozpoznaje interakcję użytkownika i wysyła odpowiednie zdarzenie. Zmienia się droga, którą dane trafiają do kolejnych systemów, oraz zakres kontroli nad tym przepływem.

Server-side tracking a client-side tracking

Droga danych
Client-side tracking
Przeglądarka wysyła dane bezpośrednio do zewnętrznych platform
Server-side tracking
Dane najpierw trafiają do kontrolowanego punktu pośredniego
Zależność od przeglądarki
Client-side tracking
Większa
Server-side tracking
Mniejsza, ale nadal obecna
Odporność na blokowanie
Client-side tracking
Requesty do znanych domen mogą zostać łatwiej zablokowane
Server-side tracking
Poprawna konfiguracja first-party może ograniczyć część strat
Kontrola nad danymi
Client-side tracking
Ograniczona po wysłaniu requestu
Server-side tracking
Dane można sprawdzić, zmienić lub usunąć przed dalszą wysyłką
Wzbogacanie danych
Client-side tracking
Ograniczone do informacji dostępnych w przeglądarce
Server-side tracking
Można wykorzystać również informacje z systemów firmy
Koszt infrastruktury
Client-side tracking
Zwykle brak osobnego kosztu serwera pomiarowego
Server-side tracking
Dochodzą hosting, utrzymanie, testy i monitoring
Złożoność
Client-side tracking
Mniejsza
Server-side tracking
Większa
Zgoda użytkownika
Client-side tracking
Nadal wymagana
Server-side tracking
Nadal wymagana

Server-side tracking nie musi zastępować całego pomiaru client-side. Najczęściej oba modele działają razem. Przeglądarka rozpoznaje część zdarzeń, a infrastruktura serwerowa odpowiada za ich kontrolowane przetworzenie i przekazanie dalej.

Dlaczego pomiar oparty wyłącznie na przeglądarce traci część danych?

Standardowy pomiar zależy od tego, czy przeglądarka:

  • załaduje skrypt analityczny,
  • pozwoli uruchomić kontener tagów,
  • nie zablokuje requestu do platformy zewnętrznej,
  • zachowa identyfikatory potrzebne do połączenia kolejnych wizyt,
  • zdąży wysłać zdarzenie przed opuszczeniem strony.

Na każdym z tych etapów może dojść do utraty sygnału.

Blokery reklam i ochrony prywatności mogą blokować całe skrypty, pojedyncze requesty albo znane domeny narzędzi analitycznych. Safari wykorzystuje mechanizmy WebKit Tracking Prevention, które ograniczają część metod śledzenia i przechowywania danych. WebKit opisuje aktualne zasady Tracking Prevention w swojej dokumentacji.

Problem nie zawsze sprowadza się wyłącznie do mniejszej liczby zdarzeń.

Utrata danych nie musi być równomierna. Jeżeli częściej dotyczy użytkowników konkretnych przeglądarek, urządzeń lub narzędzi blokujących, brakująca część ruchu może mieć inną strukturę niż dane, które pozostały w raportach.

W efekcie client-side tracking nadal pozwala porównywać strony, kampanie i kolejne kroki lejka, ale taki obraz może być przesunięty w jedną ze stron. Czasami niewielkie odchylenie wystarczy, aby zmienić wniosek z analizy.

Sam kontener server-side nie wystarczy

To jedno z najważniejszych rozróżnień przy ocenie wdrożenia SST.

Kontener serwerowy może przetworzyć tylko te dane, które do niego dotrą. Jeżeli skrypt Google Tag Managera nie załaduje się w przeglądarce, zdarzenia znajdujące się w kontenerze również się nie uruchomią.

Dlatego kompletne wdrożenie może obejmować trzy osobne warstwy:

  1. Sposób ładowania skryptów

    Kontener i jego zależności mogą być dostarczane w kontekście first-party, zamiast bezpośrednio z domeny zewnętrznej.

  2. Przetwarzanie i wysyłkę server-side

    Zdarzenia trafiają do serwera pośredniczącego, a następnie są przekazywane do GA4, Google Ads, Meta lub innych systemów.

  3. Zarządzanie zgodą

    Tagi reagują na wybór użytkownika zgodnie z konfiguracją CMP i Consent Mode.

Google opisuje first-party serving skryptów jako osobny element wdrożenia. Wymaga on odpowiedniej konfiguracji źródła, z którego ładowane są między innymi gtm.js lub gtag.js. Zobacz dokumentację Google Tag Gateway.

To rozróżnienie ma praktyczne znaczenie. Samo stwierdzenie „mamy server-side GTM” nie mówi jeszcze:

  • czy kontener ładuje się w warunkach ograniczonego pomiaru,
  • czy wszystkie zdarzenia są prawidłowo przekazywane,
  • czy zgody docierają do kontenera serwerowego,
  • czy zdarzenia nie są dublowane,
  • czy platformy otrzymują właściwe parametry.

Co poprawnie wdrożony SST daje w praktyce?

  1. Pełniejszy materiał do analizy ścieżki użytkownika

    PageView nie jest sprzedażą, ale nadal jest wartościowym zdarzeniem.

    Odsłony stron pomagają sprawdzić:

    • jak użytkownicy przechodzą pomiędzy kolejnymi etapami,
    • gdzie opuszczają serwis,
    • które podstrony wspierają decyzję,
    • czy problem dotyczy ruchu, strony czy pomiaru,
    • jak zachowują się użytkownicy z różnych źródeł.

    Jeżeli część PageView znika, analiza ścieżki nie traci wyłącznie wolumenu. Może również pokazać nieprawidłowe proporcje pomiędzy kolejnymi etapami.

    Dzięki SST do analityki trafia więcej materiału przydatnego w CRO. Nie oznacza to, że każda dodatkowa odsłona zmieni decyzję. Oznacza, że decyzja jest oparta na pełniejszym obrazie zachowania użytkowników.

  2. Więcej sygnałów dla systemów reklamowych

    Jeżeli zdarzenie generowania leada zostanie zablokowane przed wysłaniem, platforma reklamowa nie może go wykorzystać.

    Gdy poprawnie wdrożony SST doprowadza takie zdarzenie do Google Ads, system otrzymuje dodatkowy sygnał, którego nie dostałby standardową drogą w warunkach objętych blokadą.

    To istotna różnica, ale wymaga właściwej interpretacji.

    Więcej zarejestrowanych zdarzeń nie gwarantuje lepszej optymalizacji. Znaczenie mają również:

    • poprawność konfiguracji konwersji,
    • deduplikacja,
    • wartość przekazywanego zdarzenia,
    • jakość pozyskanych leadów,
    • informacja zwrotna z CRM i sprzedaży.

    Jeżeli Google Ads otrzymuje wyłącznie informację o wysłaniu formularza, nadal nie wie, czy zapytanie było wartościowe i zakończyło się sprzedażą. SST zwiększa dostępność sygnałów, ale dopiero połączenie ich z prawdziwym wynikiem sprzedaży pozwala rozwijać optymalizację w stronę jakości, a nie samej liczby formularzy.

  3. Mniejsze ryzyko błędnych wniosków z CRO

    SST nie wspiera jednej konkretnej decyzji. Poprawia materiał wejściowy do wszystkich analiz opartych na mierzonych zdarzeniach.

    Dotyczy to między innymi:

    • analizy kolejnych kroków lejka,
    • porównywania stron docelowych,
    • oceny kanałów i kampanii,
    • testów A/B,
    • analizy powracających użytkowników,
    • oceny roli treści z górnej części lejka.

    Bez SST nadal można porównywać dwie strony. Problem polega na tym, że nie zawsze wiadomo, czy różnica wynika z zachowania użytkowników, czy z nierównomiernej utraty sygnałów pomiarowych.

    Server-side tracking nie usuwa wszystkich źródeł błędu i nie zastępuje poprawnej metodologii testów. Ogranicza jednak jedną z przyczyn, przez które dane mogą pokazywać zniekształcony obraz.

  4. Większa kontrola nad wysyłanymi danymi

    W modelu client-side przeglądarka często komunikuje się bezpośrednio z wieloma dostawcami.

    Warstwa server-side może pełnić rolę punktu kontrolnego. Przed wysłaniem danych dalej można między innymi:

    • usunąć zbędne parametry,
    • ograniczyć zakres przekazywanych informacji,
    • ujednolicić nazwy i format zdarzeń,
    • odrzucić nieprawidłowe requesty,
    • wzbogacić zdarzenie o uzgodnione dane z systemu firmy,
    • skierować różne wersje zdarzenia do różnych narzędzi.

    Samo uruchomienie SST nie porządkuje jednak danych automatycznie. Jeżeli zdarzenia, nazwy i parametry są źle zaprojektowane, serwer może równie skutecznie przekazywać dalej błędne informacje.

  5. Potencjalnie dłuższa ciągłość identyfikacji

    Wdrożenie first-party może pozwolić na stosowanie identyfikatorów ustawianych po stronie serwera, w tym ciasteczek z flagą HttpOnly. Google wskazuje, że takie rozwiązanie może zwiększać ich trwałość i bezpieczeństwo.

    Nie oznacza to jednak ciasteczek bez ograniczeń.

    Przeglądarki nadal stosują własne mechanizmy ochrony prywatności, a efekt zależy od domeny, sposobu routingu, infrastruktury i konkretnej konfiguracji. Dlatego nie należy obiecywać jednej, uniwersalnej długości życia ciasteczka dla każdego wdrożenia.

  6. Możliwość ograniczenia obciążenia przeglądarki

    Server-side tagging może zmniejszyć liczbę skryptów i requestów wykonywanych bezpośrednio na urządzeniu użytkownika. Dzieje się tak wtedy, gdy część pracy rzeczywiście zostaje przeniesiona na serwer.

    Samo dodanie kontenera serwerowego nie przyspieszy strony, jeżeli wszystkie wcześniejsze skrypty nadal pozostaną w przeglądarce.

    Wpływ na wydajność należy więc mierzyć przed i po wdrożeniu, a nie zakładać go na podstawie samej obecności SST.

Co pokazał test Elnore w Safari?

Warunki

W teście przeprowadzonym przez Elnore standardowo ładowany kontener Google Tag Managera został całkowicie zablokowany w prywatnym trybie Safari.

Przed zmianą

Nie uruchomił się również mechanizm zgody skonfigurowany w kontenerze. Użytkownik nie miał więc nawet możliwości zaakceptowania lub odrzucenia pomiaru, ponieważ element odpowiedzialny za zebranie wyboru nie został załadowany.

Po zmianie

Po zmianie sposobu dostarczania kontenera, na tym samym urządzeniu i w tych samych warunkach, GTM oraz mechanizm zgody zaczęły się uruchamiać.

Tagi nadal respektowały wybór użytkownika. Jeżeli zgoda została odrzucona, konfiguracja nie zaczynała nagle zbierać pełnych danych identyfikujących.

Wniosek

To nie był sposób na ominięcie zgody. Zmiana pozwoliła najpierw załadować system, który tę zgodę obsługiwał, a następnie wykonać konfigurację zgodnie z decyzją użytkownika.

Test pokazuje również, dlaczego nie należy przypisywać całego efektu samemu kontenerowi server-side. Znaczenie miała kompletna droga danych, włącznie ze sposobem ładowania skryptów.

Anonimowy case Elnore: więcej wartościowych sygnałów, nie „więcej klientów”

Obserwacja

W jednym z wdrożeń Elnore panel infrastruktury klasyfikował istotną grupę requestów jako odzyskane przed blokerami reklam lub mechanizmami tracking prevention.

Zakres sygnałów

Nie były to wyłącznie techniczne wywołania. W tej grupie znajdowały się również:

  • odsłony stron wykorzystywane do analizy ścieżki i CRO,
  • zdarzenia generowania leadów,
  • sygnały przekazywane do Google Ads.

Ze względu na poufność projektu nie publikujemy dokładnego udziału, okresu analizy, wolumenu, branży ani architektury klienta.

Interpretacja

Najważniejsza jest poprawna interpretacja:

  • nie oznacza to takiego samego udziału nowych użytkowników,
  • nie oznacza to takiego samego wzrostu liczby klientów,
  • nie oznacza to automatycznej poprawy wyników kampanii,
  • oznacza to więcej sygnałów dostępnych dla analityki, CRO i systemów reklamowych.

Ograniczenia

SST działał w tym projekcie od początku, dlatego nie tworzymy sztucznego porównania sprzedaży przed i po wdrożeniu. Nie jest ono potrzebne, aby stwierdzić techniczny fakt: dostępne były requesty, które w warunkach ograniczających pomiar client-side nie dotarłyby standardową drogą.

Brak osobnego okresu client-side ogranicza jedynie wnioski biznesowe. Nie przypisujemy SST wzrostu sprzedaży ani liczby konwersji, którego nie badaliśmy.

Czy server-side tracking omija zgodę użytkownika?

Nie. SST zmienia drogę przetwarzania danych, ale nie usuwa obowiązku respektowania wyboru użytkownika.

W poprawnej konfiguracji mechanizm zgody zbiera decyzję na stronie, a informacja o jej stanie jest przekazywana dalej razem z requestami. Tagi w kontenerze serwerowym powinny reagować na ten status.

W zależności od zastosowanego wariantu Consent Mode oraz konfiguracji:

  • tagi mogą pozostać całkowicie zablokowane do momentu udzielenia zgody,
  • po odmowie mogą zostać wysłane ograniczone sygnały bez użycia cookies,
  • część tagów lub funkcji może pozostać wyłączona.

Google wyraźnie rozdziela zgodę użytkownika od sposobu przetwarzania danych przez kontener server-side. Zobacz dokumentację Consent Mode z server-side GTM.

Server-side tracking może zwiększyć kontrolę nad tym, jakie dane opuszczają infrastrukturę firmy. Nie sprawia jednak automatycznie, że wdrożenie jest zgodne z RODO lub przepisami dotyczącymi plików cookies.

Do zgodności potrzebne są między innymi właściwa podstawa prawna, poprawna konfiguracja CMP, odpowiednia dokumentacja oraz zakres danych dopasowany do rzeczywistych celów przetwarzania.

Te rozwiązania mogą współpracować, ale pełnią różne funkcje.

Server-side GTM
Odbiera, przetwarza i przekazuje dane do różnych systemów
First-party loading
Zmienia sposób dostarczania skryptów i requestów z perspektywy przeglądarki
Consent Mode
Przekazuje status zgody i dostosowuje zachowanie tagów
Enhanced Conversions
Pomaga Google Ads dopasowywać konwersje przy użyciu odpowiednio zabezpieczonych danych first-party
Meta Conversions API
Umożliwia przekazywanie zdarzeń do Meta z serwera lub innego kontrolowanego źródła

SST może stanowić warstwę techniczną wykorzystywaną przy części z tych wdrożeń. Nie jest jednak synonimem Consent Mode, Enhanced Conversions ani Meta CAPI.

Dokumentacja Google dotycząca Enhanced Conversions opisuje tę funkcję jako osobny mechanizm Google Ads. Podobnie Meta Conversions API jest konkretnym sposobem przekazywania zdarzeń do ekosystemu Meta, a nie pełną architekturą pomiarową dla wszystkich systemów.

Kiedy server-side tracking ma sens?

SST warto rozważyć, gdy koszt utraconego lub zniekształconego sygnału jest większy niż koszt wdrożenia i utrzymania infrastruktury.

Najczęściej przemawiają za nim następujące sytuacje:

  1. Firma przeznacza istotny budżet na reklamy

    Im więcej decyzji budżetowych zależy od danych o konwersjach, tym większe znaczenie ma jakość ich zbierania.

  2. Jeden klient ma dużą wartość

    Niewielki ruch nie zawsze oznacza, że SST się nie opłaca.

    Jeżeli pojedynczy lead może zakończyć się wartościowym kontraktem, utrata niewielkiej liczby sygnałów nadal może mieć duże znaczenie dla oceny źródeł i ścieżki użytkownika.

  3. Proces decyzyjny jest długi

    Jeżeli klient wraca na stronę kilka razy, porównuje ofertę i kontaktuje się dopiero po dłuższym czasie, ciągłość pomiaru jest ważniejsza niż przy jednorazowej, krótkiej wizycie.

  4. Firma prowadzi regularne działania CRO

    Jeżeli dane o zachowaniu użytkowników wpływają na zmiany strony, nawet PageView i kolejność odwiedzanych podstron stają się wartościowymi informacjami.

  5. Dane są wysyłane do wielu systemów

    Warstwa server-side może ułatwić kontrolowanie, porządkowanie i różnicowanie danych przekazywanych do GA4, Google Ads, Meta oraz innych narzędzi.

  6. Testy pokazują realną utratę requestów

    Decyzję warto oprzeć na testach w różnych przeglądarkach, trybach prywatnych i przy aktywnych blokerach, a nie wyłącznie na ogólnej obietnicy dostawcy SST.

Kiedy SST może nie być potrzebny?

Server-side tracking nie jest obowiązkowym elementem każdej strony.

Wdrożenie może nie mieć ekonomicznego sensu, gdy:

  • strona ma kilkaset użytkowników miesięcznie,
  • firma nie prowadzi istotnych kampanii reklamowych,
  • pojedyncza konwersja ma niewielką wartość,
  • dane służą wyłącznie do podstawowego raportowania ruchu,
  • nikt regularnie nie analizuje ścieżki ani nie prowadzi CRO,
  • obecny tracking jest błędny lub niekompletny już na poziomie definicji zdarzeń,
  • firma nie ma zasobów na utrzymanie i kontrolowanie infrastruktury.

Mały ruch nie jest jednak samodzielnym argumentem przeciwko SST. Znaczenie mają również wartość pojedynczego klienta, długość ścieżki oraz koszt decyzji podjętej na podstawie niepełnych danych.

Właściwe pytanie nie brzmi więc:

„Od ilu użytkowników miesięcznie opłaca się SST?”

Lepiej zapytać:

„Ile kosztuje nas utrata ważnego sygnału lub decyzja podjęta na zniekształconych danych?”

Ile kosztuje server-side tracking?

Koszt SST nie ogranicza się do uruchomienia kontenera Google Tag Managera.

Pełny koszt może obejmować:

  • zaprojektowanie architektury,
  • audyt i uporządkowanie obecnych zdarzeń,
  • konfigurację kontenera server-side,
  • hosting i obsługę requestów,
  • first-party loading,
  • wdrożenie Consent Mode,
  • konfigurację tagów dla wybranych platform,
  • deduplikację zdarzeń,
  • testy w różnych warunkach,
  • monitoring oraz utrzymanie,
  • późniejsze zmiany i rozwój pomiaru.

Koszt hostingu zależy między innymi od liczby requestów, wybranej infrastruktury i sposobu skalowania.

Dlatego uniwersalny cennik bez sprawdzenia ruchu, liczby tagów i zakresu integracji mówi niewiele. Tanie wdrożenie, które dubluje konwersje albo nie przekazuje zgód, może kosztować więcej w błędnych decyzjach niż poprawnie zaprojektowany system.

Czego server-side tracking nie naprawi?

SST nie naprawi automatycznie:

  • źle nazwanych zdarzeń,
  • nieprawidłowych triggerów,
  • brakujących parametrów,
  • podwójnie wysyłanych konwersji,
  • błędnej konfiguracji zgód,
  • braku informacji o jakości leada,
  • braku połączenia z CRM,
  • nieprawidłowej atrybucji,
  • niejasno zdefiniowanych celów biznesowych.

Nie odzyska też zdarzenia, którego przeglądarka lub system źródłowy w ogóle nie wysłały.

Serwer może odebrać, sprawdzić i przekazać request. Nie może przetworzyć informacji, która nigdy do niego nie dotarła.

Dlatego wdrożenie należy zaczynać od uporządkowania pomiaru, a nie od samego uruchomienia infrastruktury.

Jak sprawdzić, czy SST działa prawidłowo?

Test powinien obejmować całą drogę danych, a nie wyłącznie zielony status serwera.

Warto sprawdzić:

  • Czy kontener ładuje się w standardowych i prywatnych trybach przeglądarki?
  • Jak zachowuje się przy aktywnym blokerze reklam?
  • Czy mechanizm zgody uruchamia się poprawnie?
  • Czy zaakceptowanie i odrzucenie zgody wywołuje oczekiwane zachowanie tagów?
  • Czy status zgody dociera do kontenera serwerowego?
  • Czy zdarzenia pojawiają się w GA4 i systemach reklamowych?
  • Czy konwersje nie są dublowane?
  • Czy przekazywane są właściwe parametry, wartości i identyfikatory?
  • Czy PageView, formularze, połączenia i inne kluczowe zdarzenia zachowują właściwą kolejność?
  • Czy konfiguracja jest monitorowana po publikacji zmian?

Dopiero taki test pozwala ocenić działanie całego pomiaru.

Najczęstsze pytania o server-side tracking

Czy SST zastępuje standardowego Google Tag Managera?

Najczęściej nie. Typowe wdrożenie jest hybrydowe: kontener webowy rozpoznaje część interakcji, a kontener serwerowy przetwarza dane i przekazuje je dalej.

Czy server-side tracking omija AdBlock?

Może ograniczyć część blokad, szczególnie gdy dane i skrypty są obsługiwane w prawidłowo skonfigurowanym kontekście first-party. Nie daje jednak stuprocentowej odporności na każde narzędzie i każdą metodę blokowania.

Czy SST pozwala zbierać dane bez zgody?

Nie. Sposób przetwarzania danych nie zastępuje podstawy prawnej ani wyboru użytkownika. Przy odmowie zgody zachowanie pomiaru zależy od konfiguracji CMP i Consent Mode.

Czy dzięki SST mamy więcej danych?

Jeżeli pomiar client-side traci requesty wskutek blokerów lub mechanizmów przeglądarki, poprawnie wdrożony SST dostarcza pełniejszy zestaw zdarzeń. Nie oznacza to automatycznie takiego samego wzrostu liczby rozpoznanych użytkowników lub klientów.

Czy warto wdrażać SST przy małym ruchu?

Zależy od wartości sygnału. Przy małym ruchu i niskiej wartości konwersji odzyskany wolumen może być zbyt mały. Przy długim procesie i wartościowych kontraktach nawet niewielka liczba dodatkowych sygnałów może uzasadniać wdrożenie.

Czy SST poprawia wyniki Google Ads?

Dostarcza platformie więcej dostępnych sygnałów, jeżeli część zdarzeń była wcześniej tracona. Nie gwarantuje jednak poprawy wyników. Znaczenie mają jakość zdarzeń, konfiguracja kampanii i informacja o prawdziwym wyniku sprzedaży.

Czy SST przyspiesza stronę?

Może ograniczyć pracę wykonywaną w przeglądarce, jeśli część skryptów i requestów rzeczywiście zostanie przeniesiona na serwer. Samo dodanie kontenera server-side nie gwarantuje poprawy wydajności.

Nie zaczynaj od pytania „czy wdrożyć SST?”

Najpierw sprawdź:

  • które sygnały tracisz,
  • jak wpływa to na analizę ścieżki,
  • jakie decyzje podejmujesz na podstawie tych danych,
  • czy do systemów reklamowych trafiają właściwe zdarzenia,
  • czy pomiar jest połączony z CRM i wynikiem sprzedaży,
  • ile kosztuje obecny brak informacji.

Server-side tracking jest warstwą techniczną. Największą wartość daje wtedy, gdy pracuje jako część całego systemu łączącego reklamę, stronę, analitykę, CRM i sprzedaż.

Właśnie w ten sposób podchodzi do niego Elnore w ramach Performance Marketing. Nie wdrażamy technologii tylko po to, aby pojawiła się na liście narzędzi. Sprawdzamy, czy dostarczy dane potrzebne do podejmowania lepszych decyzji w konkretnym biznesie.